Rumunia: Spostrzeżenia z perspektywy kierowcy

– W Rumuni stawianie znaków drogowych jest przeprowadzone dosyć specyficznie. Wygląda na to, że znaki nie są tu umieszczane w oparciu o jakieś większe wytyczne tylko raczej zależą od decyzji lokalnych władz. W rejonie Marmaroszu, czyli północnej część kraju, znaki drogowe są raczej rzadko stawiane. Nie spotkamy znaku ograniczenia prędkości przed ostrym zakrętem co powoduje, przy szybszej jeździe, zagrożenie wypadnięciem z trasy. Natomiast dla porównania w górskim rejonie Mołdawii (część Besarabii) znaki spotkamy już w większej ilości. Co ciekawe liczne są też znaki odwołujące dane ograniczenia i zakazy co powoduje, że dokładnie wiemy co i gdzie nam konkretnie wolno (lub nie wolno). W Polsce na przykład ulice potrafią odwoływać konkretne ograniczenia bez stawiania oddzielnego znaku.

– Często na drogach możemy spotkać wozy konne bez żadnych dodatkowych oznaczeń odblaskowych. W Polsce takie rzeczy są aktualnie rzadko spotykane. Nawet maszyny rolnicze, używane u nas 20 lat temu, w Rumunii spotyka się na zwykłych drogach, a zaznaczam że do Unii Europejskiej Rumunia weszła tylko trzy lata po nas.

– Co do samych dróg to też pod tym względem w Rumunii nie jest za kolorowo. No dobra kolorowo może i jest jeśli patrzeć na oznaczenia map, ale realia są już inne bo większość dróg jest w stanie fatalnym. Jeśli nie jedziemy autostradą (a zaznaczam, że ich długość i ilość jest jeszcze mniejsza niż u nas) to najlepiej wybrać drogi oznaczone na ciemno-pomarańczowo (ważniejsze drogi główne) lub pomarańczowo (ważne drogi główne). Chociaż i tutaj zdarzają się wyjątki i przypadki dziur w nawierzchni. Drogi oznaczone na żółto i biało omijać! No chyba, że już nie ma się innego wyjścia. Żółta droga to cała paleta nawierzchni – asfalt, dziurawy asfalt, jeszcze bardziej dziurawy asfalt, kamienie z elementami asfaltu, bruk itp. Przygotujmy się że na tych gorszych drogach osiągniemy max. szaleńczą prędkość 50-60 km/h, a zazwyczaj będzie to 20-30 km/h.

– W temacie stacji benzynowych to ich występowanie jest różne. Są miejsca gdzie znajdziemy ich dużo i z zatankowaniem nie będzie problemu, ale np. na górskich drogach stacje są rzadsze i paliwo na nich jest droższe. Co do cen ogólnych paliw, to mimo że Rumunia jest krajem trochę tańszym, to ceny gazu, benzyny i ropy są takie same bądź lekko wyższe.

Jeśli natomiast mamy instalację gazową w samochodzie to należy uważać bo nie na każdej stacji gaz spotkamy. Najczęściej jest spotykany na stacji Lukoil. Nawet jeśli google maps twierdzi że prowadzi cię do „lpg station” (w Rumunii nazywany gpl) to nie zawsze znajdziemy to czego szukamy.

– Poruszanie się na gps od google maps ogólnie daję radę i prowadzi nas w miarę rozsądnie.

Jeśli zdecydujemy się na inną aplikację gps offline to np. „Here we go” prowadzi już nas jakimiś strasznymi zadupiami (co mieliśmy już okazję sprawdzać jak jeździliśmy z tą aplikacją po Teneryfie). Używać tylko w ostateczności.

– Ciekawą kwestią jest prawy pas jezdni przy dwupasmowej drodze. Czy to miasto czy też wieś ta część drogi może być użyta niespodziewanie przez kogokolwiek jako miejsce do postoju czy też najzwyklejszego zaparkowania samochodu. Wyobraźmy sobie, że dziarsko jedziemy prawym pasem gdy nagle samochód przed nami zwalnia, zatrzymuje się i kierowca sobie wysiada i gdzieś idzie, a my stoimy i musimy jakoś się wbić na pas lewy. Co najlepsze nikt nie trąbi i nikt nie krzyczy. Po prostu najzwyklejsze zdarzenie na drodze.

– Pokuszę się o stwierdzenie, że kodeks drogowy w Rumunii jest jak Kodeks Piracki (z Piratów z Karaibów). To zbiór wskazówek, a nie przyjętych praw. Czyli co? Czyli to, że w Rumuni ludzie jeżdżą jak chcą i w mieście czasem trudno znaleźć jakiś ogólny wzorzec zmiany pasów, jazdy po rondzie, itp. (groźne są wyprzedania bo Rumuni dosyć późno wracają na swój pas. Rondo działa mniej więcej tak – kto pierwszy wjedzie i pierwszy zjedzie ten jedzie dalej).

– Piesi w Rumuni to lud beztroski. Uważać należy na nich szczególnie w miastach bo wyłażą na jezdnię bez patrzenia i zbytniego rozglądania się. (I też nikt na nich nie trąbi, ani ich nie wyklina za to).

– Klakson! W Rumuni używa się go najczęściej do krótkich sygnałów, którymi pozdrawia się innych uczestników ruchu bądź losowych ludzi poza drogą. Tutaj znajdujemy potwierdzenie, że Rumuni to naród miły bo dość często ktoś trąbi i macha z samochodu albo odmachuje również w pozdrowieniu. W Polsce tylko dzieci potrafią machać do obcych przejeżdżających drogą, a w Rumuni robi to dużo ludzi.

Paweł

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: