Weekend w Rzeszowie

Do podróży do Rzeszowa skłoniła nas pewna promocja, dzięki której w tą i z powrotem zapłaciliśmy za przejazd w sumie około 20 zł za dwie osoby.

Gdy nadszedł dzień wyjazdu władowaliśmy się wczesnym rankiem do autobusu by około godziny 10 znaleźć się w Rzeszowie.

Jak tylko wysiedliśmy z autobusu udaliśmy się na poszukiwanie budki z zapiekankami. Wybór ten nie padł z powodu szczególnego lubowania się w tego typu fast foodzie, lecz z powodu informacji, jakiej doszukaliśmy się w internecie, że będąc w Rzeszowie polecane jest zjedzenie zapiekanek sprzedawanych przy dworcu. Znaleźliśmy trzy takie budki i za koszt 4,90 otrzymaliśmy sporych rozmiarów bułę napakowaną obficie różnymi składnikami (naprawdę polecamy spróbować :)). Po tym ciepłym śniadanku udaliśmy się zwiedzać miasto.

W tym miejscu może warto podać parę informacji o samym Rzeszowie. Miasto to jest stolicą województwa podkarpackiego, mieszczą się tu dwie duże uczelnie państwowe (Uniwersytet Rzeszowski i Politechnika Rzeszowska), znaleźć tu możemy także wiele atrakcji turystycznych. Rzeszów ma bogatą historię, ale nie będziemy się nią dokładnie zagłębiać, a zainteresowanych odsyłam do informacji chociażby z Wikipedii.

Od dworca nasze pierwsze kroki zawiodły nas do jednej z atrakcji Rzeszowa, a mianowicie okrągłej kładki. Mieści się ona nad ruchliwym skrzyżowaniem al. J. Piłsudskiego i ulicy Grunwaldzkiej. Kładką można swobodnie obejść całe skrzyżowanie i zejść na każdą stronę. Obiekt wykończony jest szkłem i drewnem, więc sprawia przyjemne dla oka wrażenie. Na górze kładki mieszczą się również ławki, gdyby ktoś postanowił przycupnąć na chwilę i chciał nacieszyć się tą namiastką panoramy miejskiej. Przechodząc kładką znaleźliśmy także na niej tablice z informacjami i ciekawostkami z historii Rzeszowa, także dwie funkcje zawarto w jednym obiekcie 🙂

P1250420.JPG
okrągła kładka

Następnym miejscem naszej wędrówki był Pomnik Czynu Rewolucyjnego. Znajduję się on w niedalekiej odległości od wyżej opisanej kładki. Będąc w Rzeszowie trudno go przegapić, gdyż jest on dosyć sporych rozmiarów. Obecność tego pomniku jest jednak w dzisiejszych czasach dosyć kontrowersyjna. Nawet w samym Rzeszowie można znaleźć przeciwników tego obiektu. Pomnik Czynu Rewolucyjnego ukończono w 1974 roku i jest on niczym innym jak pozostałością po naszym wcześniejszy ustroju. Ten argument dla wielu przemawia za tym, aby pomnik zburzyć. Jednak władze miasta postanowiły pomnik pozostawić. (Dodatkową cechą, przez którą pomnik ten jest uważany za szkaradztwo, jest jego zbliżenie kształtem do pewnej kobiecej części ciała).

P1250428.JPG
Pomnik Czynu Rewolucyjnego

Pomnik pomnikiem, ale czasu nie ma więc lecimy dalej. W drodze na rynek mijamy Klasztor i Kościół Benedyktynów oraz wstępujemy do Kościół Farny. Miejsca te są na pewno warte zobaczenia choćby ze względu na ich walory architektonicznie, dodatkowo w Kościele Farny możemy znaleźć groby jednych z wcześniejszych właścicieli Rzeszowa, czyli członków rodu Ligenzów. Sam Rynek okazał się być bardzo malowniczy i uważamy, iż przyjemnie jest posiedzieć tu na ogródkach pobliskich knajp jak temperatura robi się bardziej znośna.  Na rynku wzrok przyciąga Ratusz, który również wart jest bliższego obejrzenia.

IMG_4525.JPG
Ratusz

Znaleźć też w pobliżu możemy altanę studni i pomnik Tadeusza Kościuszki. W tej oto scenerii pokręciliśmy się trochę, porobiliśmy parę zdjęć i udaliśmy się w stronę „Rzeszowskich Piwnic”, czyli Podziemnej Trasy Turystycznej. Zwiedza się ją z przewodnikiem, a prowadzi ona przez piwnice z różnych okresów, dawnych i obecnych budynków znajdujących się na rynku. Zwiedzając te podziemia możemy się dowiedzieć wielu rzeczy z historii miasta, także atrakcja ta jest warta polecenia. (Dodam także, że w tym miejscu można poprosić o mini plan miasta, który bardzo ułatwia zwiedzanie, dla ludzi bez mapy gps w telefonie).

P1250477.JPG
widok na Podziemną Trasę Turystyczną

Po przejściu około 400 metrów pod ziemią i wyjściu na powierzchnię zaczęliśmy powili kierować się do kolejnego punktu naszej trasy, a mianowicie do zamku Lubomirskich. Trasa wiodła przez ul. 3 maja, która jest jakby takimi swoistymi Krupówkami rzeszowskimi. Tutaj też zatrzymaliśmy się na obiad skuszeni szyldem o zestawie obiadowym w pobliskiej restauracji „Grota”. Za przystępną cenę dobrze się posililiśmy dwudaniowym posiłkiem (Miejsce jak najbardziej godne polecenia). Najedzeni wróciliśmy do zwiedzania by znaleźć się wreszcie w okolicy zamku. Niestety budynku nie można zwiedzać, gdyż jest to siedziba sądu. Na tygodniu można do budynku wejść by choćby główny hol zobaczyć, ale w weekend wszystko jest pozamykane, także pozostaje oglądanie z zewnątrz owej budowli (wyczytaliśmy wcześniej, że istnieją plany przekształcenia zamku w muzeum, ale nie jest  jeszcze sprecyzowane, kiedy to nastąpi). W okolicy zamku znajduje się także Letni Pałac Lubomirskich i al. Pod Kasztanami, na której mieszczą się Wille secesyjne. Wszakże do budynków tych także wejść nie można, ale porobić zdjęcia i pooglądać architekturę z zewnątrz nikt nikomu nie broni. Spacer pod murami zamku, też należy do przyjemnych czynności 🙂 Dodatkowo znaleźć tu możemy także fontannę multimedialną, ale z powodu pory roku, w której byliśmy i panujących temperatur owa fontanna była jeszcze nieczynna. Idąc dalej parę kroków od fontanny trafiliśmy na pomnik poświęcony żołnierzom Armii Krajowej.

IMG_4538.JPG
wille secesyjne
IMG_4553.JPG
Zamek Lubomirskich

Na zakończenie zwiedzanie dnia pierwszego wybraliśmy sobie jeszcze wizytę w tutejszym Teatrze Maska, gdzie mieszczą się Muzeum Dobranocek i Muzeum Lalek Teatralnych. Nie myśląc długo ruszyliśmy znów przez Rzeszowską zabudową ku ul. Adama Mickiewicza, na której mieścił się wyżej wspomniany teatr. Na miejscu jednak okazało się, że Muzeum Lalek Teatralnych jest otwarte tylko tuż przed spektaklami i tylko dla osób z biletami na te spektakle, zatem pozostała nam tylko wizyta w Muzeum Dobranocek. Powierzchniowo wszystkie ekspozycje nie zajmują dużo miejsca, gdyż całość mieści się na jednym piętrze (a dokładniej w piwnicy), ale tyle wystarczy by przypomnieć sobie większość bohaterów bajek z dzieciństwa i powspominać dawne czasy. Znajdziemy tu między innymi gablotki z oryginalnymi lalkami używanymi do kręcenia dobranocek, z zabawkami z lat dziewięćdziesiątych oraz wiele innych akcesoriów filmowych. Muzeum dysponuje także małą salą projekcyjną, w której usiedliśmy i oddaliśmy się krótkiemu seansowi dawnych bajek.

IMG_4572.JPG
Figurki w Muzeum Dobranocek

Po wyjściu z muzeum z racji jeszcze wczesnej godziny przeszliśmy się jeszcze po pobliskim Starym Cmentarzu, a następnie udaliśmy się do naszego lokum przy ulicy 3 maja. Z racji tego, że było to centrum postanowiliśmy wyjść wieczorem by znaleźć jakiś pub do posiedzenia. Jednakże tłumy w sobotę wieczór są jednak dosyć pokaźne i ciężko było znaleźć wolne miejsce. Żadne z miejsc, które znaleźliśmy nie przypadło nam jednak do gustu. Irish pub oprócz ciekawego wystroju nie zachwycał menu, a festiwal muzyczny w innym lokalu (Underground Pub) nie okazał się być za bardzo porywający. Nie pozostało nam nic innego jak wrócić do wynajętego pokoju i iść spać.

Na następny dzień przewidywaliśmy już mniej atrakcji z racji tego, iż czekał nas jeszcze powrót autokarem do domu. Żeby odhaczyć zobaczenie większości miejsc znajdujących się w centrum Rzeszowa udaliśmy się jeszcze zobaczyć dwie dawne synagogi. Kiedy robiliśmy zdjęcia owych budynków podszedł do nas pewien pan w średnim wieku, który sądząc po niepewnym kroku wracał dopiero do domu z sobotniej zabawy. Zagadną nas skąd jesteśmy i zaczął snuć opowieść o cmentarzu żydowskim, który mieścił się w pobliżu synagog, jednak to, co opowiadał nie do końca pokrywało się z informacjami z pobliskiego kamienia pamiątkowego. Mieliśmy, zatem dwie lekko różne wersje na temat tego, kiedy ów cmentarz żydowski został usunięty.

IMG_4609.JPG
tablica widniejąca na jednej z synagog

Kolejnym miejscem, do którego zawitaliśmy była stara parowozownia. Miejsca tego nie znajdziecie raczej w żadnym przewodniku. Polecamy je raczej pasjonatom tak zwanego urbanexploringu. Do budynków wejść nie można, ale można zobaczyć z bliska starą zwrotnicę i zajrzeć przez okno do hal naprawczych.

P1250638.JPG
stara zwrotnica

Głównym naszym niedzielnym celem był most im. Tadeusza Mazowieckiego. Znajduje się on na północnej części miasta w znacznej odległości od centrum, także trzeba było trochę przejść by do niego dotrzeć. Most ten jest mostem wantowym, czyli podwieszanym na stalowych linach i przebiega nad rzeką Wisłok. Jednak byliśmy lekko rozczarowani, bo nie było żadnej stricte pieszej trasy wzdłuż rzeki. Na most schodziło się bezpośrednio z głównej ulicy i nie było dobrego miejsca by ująć go na zdjęciu całego i z daleka w jakiś sensowny sposób. Trochę niewykorzystany potencjał gdyż sam most prezentuje się bardzo okazale z majestatycznym herbem Rzeszowa na samym czubku.

P1250662most.JPG
Most im. Tadeusza Mazowieckiego

Kierując się z powrotem w stronę centrum zobaczyliśmy w pewnym momencie na pobliskim słupie reklamę wystawy zdjęć lotniczych w tutejszym domu kultury. Z racji tego, że czasu mieliśmy jeszcze sporo zajrzeliśmy na tę wystawę, jednak okazała się ona być niezwykle mała, ponieważ zajmowała jedną małą ścianę, ale możliwe, że innym razem trafimy na coś ciekawszego.

Po powrocie do centrum wstąpiliśmy jeszcze do Muzeum Historii Miasta Rzeszowa. Jest to niewielki muzeum przy rynku. Miejsce również godne polecenia, gdyż można dowiedzieć się paru interesujących faktów z historii miasta (a w niedzielę można je zwiedzić za darmo 😉 ).

Po wyjściu z muzeum ruszyliśmy na dworzec by ostatecznie pożegnać się z Rzeszowem i wrócić do stolicy.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: